Ej lato pachnące miętą,lato koloru malin...a w domu zapach ciasta drożdżowego i pysznej kawy.
Za oknem słońce i gwar dzieci...ileż wokoło zieleni i żółci...trawa,słoneczniki,mięta,las.
Znowu obwiniam rodziców o brak dzieciństwa,brak zaufania i swoje niepowodzenia.Co by bylo gdyby i tym podobne rzeczy...strach przed głodem,zimnem,ludzkimi językami.Strach przed powrotem ojca z pracy...wróci trzeźwy czy znowu...dopadaja mnie wspomnienia,ostatnio bardzo często i znowu ,,przerabiam"swoje życie od początku...do znudzenia.Powinnam się z NIMI rozprawić,wygarnąć cały swój ża, być może poczułabym ulgę,być może mogłabym zacząć ŻYĆ NORMALNIE.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz